~ Oczami Sam ~
Obudziłam się w wyśmienitym humorze przytulając do siebie swojego chłopaka. Omg... jak to brzmi, niespełna dwa lata temu udawałam, że to robię, a teraz? Nie jest to moja wyobraźnia, on jest naprawdę... wtedy do mojego brzucha zleciały się stada motyli i uśmiech na twarzy... Jednak już po chwili wyszłam z jego objęć i wstałam aby pomaszerować do kuchni. Zdziwiłam się, gdy nie zauważyłam w niej Nialla, lecz wyszłam ze wstrząsu gdy do niej doszłam i sięgałam do lodówki po przekąskę. Na pierwszy rzut rzuciła mi się marchewka, więc sięgnęłam po nią, ale wyciągając ją poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
-Ładnie to tak podkradać kogoś własność?- wyszeptał mi do ucha.
-Hmm...- zamyśliłam się.- Tak!- odpowiedziałam z entuzjazmem po chwili wyswobadzając się z jego uścisku i wracając do pokoju. Wzięłam ze sobą swojego laptopa i powróciłam na łóżko. Tam go włączyłam i zaczęłam nadrabiać straty. A po chwili dosiadł się do mnie Lou, opierając swoją głowę o moje ramię,
-Co dziś robimy?- spytał po chwili.
-Nie wiem jak ty, ale ja przez tą pogodę nie wychodzę z łóżka.- powiedziałam spoglądając zza okno, oglądając pogodę.
-To ja z tobą.- oznajmił. Uśmiechnęłam się po czym dodałam.
-Oglądamy coś?- zaproponowałam
-Jasne.- włączyłam stronę na której zazwyczaj oglądałam i włączyłam "Igrzyska Śmierci".
/kilka godzin później/
~ Oczami Liz ~
-Burza idzie!!!!- wykrzyknęła przerażona Megan wybiegając z balkonu.
-Och! Trzeba wszystko wyłączyć!- rozkazałam po czym pokiwała głową. Natychmiastowo zamknęła drzwi i zaczęła latać po całym pokoju wyłączając prąd. Zrobiłam to samo lecz w sypialni i w łazience, a gdy wróciłam Megan stała patrząc na ścianę, która dzieliła nas od nich.
-U niech trzeba zrobić to samo.- wychrypiałam, na co przyjaciółka jedynie wybiegła za drzwi i zaczęła natarczywie pukać, dopóki nie otworzył nam Liam.
-Co je...- nie miał zbytnio czasu na dokończenie.
-Burza jest!!!- wykrzyknęłyśmy na raz, po czym wbiegłyśmy do środka rozdzielając się. Jako pierwsza pobiegłam do pokoju obok, gdzie była to posiadłość Nialla. Akuratnie siedział na laptopie i podjadał żelki. Podbiegłam i wyłączyłam zasilanie i również przy tym laptopa, a wybiegając zatrzymałam się i wróciłam aby ukraść mu te żeli. Następnie bez wyjaśnienia pobiegłam do pokoju na przeciwko, k który był Louisa i Sam. Oczywiście wbiegłam do niego, lecz od razu tego pożałowałam. Całowali się, lecz gdy stanęłam stanęłam z przerażenia, przestali.
-Yyy... burza idzie.... i przyszłam wyłączyć prąd.- wyjaśniłam, natomiast oni wybuchli śmiechem.
-Już to zrobiliśmy.- powiedział Louis, na co tylko wyszeptałam "aha" i wyszłam z ich pokoju. Nagle przede mną stała podekscytowana Meg.
-Już!- oznajmiła, a ja jedynie uśmiechnęłam się.
-Ja też.- i nagle przypomniałam sobie, że zapomniałam o kimś lub o czymś i wtedy nagle do drzwi balkonowych ktoś zapukał. Podskoczyłam z przerażenia, a Zayn natychmiastowo wstał aby otworzyć, a już po chwili wyszła z nich przemoczona Evelin. Zmroziła nas wzrokiem jakby chciała nas nim zabić, lecz my zamiast się tym przejąć wybuchnęliśmy śmiechem. Jednak po chwili dreptała w stronę wyjścia ciągnąc nas za nią.
/Dzień później/
~ Oczami Rossie ~
Ubrałam się w czerwoną- na ramiączkach sukienkę, a do tego czerwone baleriny. Swoje włosy zostawiłam rozpuszczone zostawiając moją naturalną twarz, oprócz ust, gdzie podkreśliłam je błyszczykiem. Spojrzałam jeszcze raz do lustra, po czym zachwycona wyszłam z pokoju, gdzie za nim czekał na mnie Harry. Uśmiechnął się łapiąc moją rękę.
-Ślicznie wyglądasz.- dodał, gdy wyszliśmy z pokoju. Oczywiście zarumieniłam się.
-Ty też.- wydukałam po chwili, po czym obdarzył mnie swoim uroczym uśmiechem . Następnie w ciszy przeszliśmy drogę do taksówki. Już po pół godzinie wyszliśmy z taksówki. Harry zapłacił i weszliśmy do Disneylandu.
-Cudownie było!- skomentowałam gdy wróciliśmy do naszego transportu.
-Tak... ale to jeszcze nie wszystko.- powiedział i znów przemówił do kierowcy. On potaknął głową i ruszył.
-Nie wiedziałam, że umiesz mówić po francusku.- uświadomiłam
-To chyba jeszcze o mnie dużo nie wiesz.- uśmiechnął się.
-No to gdzie jedziemy?- spytałam
-Zobaczysz?- mruknął do mnie. Wiedziałam, że za dużo się nie dowiem, dlatego odwróciłam się w stronę okna i oglądałam widoki. Po czasie taksówka stanęła. Wyszliśmy z niej i zauważyłam kawiarenkę. Pociągnął mnie do niej, a już po chwili zamawialiśmy latte.
-Śliczny masz uśmiech.- wypalił nagle, natomiast ja zarumieniłam się i skuliłam się. Jednak już po chwili uniosłam głowę, gdyż kelnerka podała nasze zamówienie i wychodziliśmy z pomieszczenia.
Następnie skierowaliśmy się w stronę pobliskiego parku. Tam usiedliśmy na jednej z nich i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Nagle podbiegła do nas mała dziewczynka prosząc Harrego o autograf. Z uśmiechem jej go dał, po czym dziewczynka spojrzała na mnie tajemniczo i szepnęła coś do niego. Zaśmiał się i szybko odpowiedział, lecz nagle spoważniał i coś dodał. Ona jedynie się uśmiechnęła, coś skomentowała, pomachała mi i odeszła.
-O co ona się pytała?- spytałam
-Ee...- zamurowało go.- Czy jesteś moją siostrą.- wyjąkał po chwili.
-Aha.- westchnęłam i wpatrzyłam się w jezioro.
-To co idziemy dalej?- spytał wstając i wyciągając w moją stronę rękę
-Jasne.- złapałam się jej i ruszyliśmy dalej.
/Po godzinie/
-Harry, gdzie ty mnie ciągniesz?- spytałam po raz kolejny modląc się, że tym razem doczekam się odpowiedzi.
-Zaraz..., jeszcze chwilę...., już prawie...- pomrukiwał co chwilę. Nagle zatrzymał się i odwrócił się napięcie. - Jesteśmy już prawie na miejscu, ale teraz musisz zamknąć swoje oczka.- uśmiechnął się zadziornie. Posłusznie to zrobiłam, a już po chwili poczułam lekki materiał na twarzy.- Tak na wszelki wypadek.- i nagle poczułam jeszcze jego ręce na mojej talii i że się unoszę.
-Harry, postaw mnie na ziemi, jestem ciężka- mruknęłam- Sama dojdę.- dodałam.
-O nie...- zaśmiał się, a już po czasię stanęłam na ziemi.
-Harry?- zaczęłam nie pewnie, gdy poczułam, że podłoga się zachwiała.- Gdzie my jesteśmy?- dodałam.
-Zobacz.- powiedział i zaczął majstrować przy opasce. Jednak już po chwili zdjął ją, a ją ujrzałam, że jestem na jachcie całej w różach i świeczkach.
-Ojej...- wyszeptałam. Wtedy poczułam jak coś zimnego zwieszającego się na mojej szyi. Zniżyłam głowę i ujrzałam złoty wisiorek z napisem "Harry" i serduszkiem. Odwróciłam się napięcie do niego patrząc ze zdziwieniem, natomiast on złapał mnie za ręce.
-Rose..., powiem ci to wprost.- oznajmiał nagle.- Kocham cię.- wyszeptał.- Kocham cię od pierwszego dnia.- dodał, a w moich oczach pojawiły się łzy.- Hej, nie płacz.- powiedział po chwili ocierając moje łzy ręką.
-Harry, bo ja ciebie też kocham.- uśmiechnęłam się przełykając łzy. On jedynie się uśmiechnął i zbliżył swoją twarz do mojej tak, że po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku.
***
OMG, wreszcie skończyłam. Mówię, że piszę go ja, stworzycielka tego bloga, pierwszy raz przepisuję, a bardzo tego nie lubię. Jeszcze bardzo wasz przepraszam, że nie dodawałam wcześniej, po prostu zadowalałam się ostatnimi dniami wakacji, ale obiecuję, że rozdziały będą co dwa dni. No chyba, że jakiś spr. czy coś. Wiecie... szkoła... a jak wam minął ten tydzień w szkole?
o bosz, jaki słodki *.* KOCHAM <33
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
http://true-directioner-forever.blogspot.com/
Piękny, wonderful, báječný, 精彩, iontach, tuyệt vời, wunderbar, meraviglioso, ยอดเยี่ยม, merveilleux... Hłe hłe hłe...
OdpowiedzUsuń