środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 10

                                                            ~oczami Sam~
                                                      dwa tygodnie później.

         Obudziły mnie promienie słońca wychodzące z okna. Otworzyłam oczy i spojrzałam w bok. Uśmiechnęłam się widząc Louisa, który spał obok mnie. Tak... od tygodnia pozwalam mu spać na łóżku, a nie na kanapie... na samo wspomnienie uśmiechnęłam się szerzej, gdy...
         "Obudziłam się przez grzmot. Usiadłam i wpatrzyłam się w okno. Nagle błysk i znów grzmot. Skuliłam się bardziej obejmując nogi rękoma. Nienawidziłam nigdy burz, nawet tych najspokojniejszych. Dlatego spojrzałam w stronę kanapy. Louis spał jak kamień.
-Louis..-szepnęłam.-Louis, obudź się..
-Yhm, coś się stało..?-spytał ospałym głosem.
-Burza jest. -odpowiedziałam cicho.
-Tak, wiem. Widzę... i słyszę.-mruknął i włączył lampkę nocną. Następnie wpatrywaliśmy się w siebie jakiś czas. -Boisz się?- spytał a ja kiwnęłam głową. Przekrzywił głowę a następnie wstał, podszedł do łóżka. Położył się koło mnie i zgasił światło. Natomiast ja przytuliłam się do niego. Wzięłam głęboki wdech rozkoszując się jego zapachem i szybko zasnęłam."
          Następnego dnia wymigał się że będzie kolejna burza , choć było bezchmurne niebo. Potem że zgubił niewidzialnego misia, a przez kolejne dni już nawet się nie usprawiedliwiał. Po prostu kładł się a ja tuliłam się do niego.
          Nagle moje rozmyślania przerwał burczący brzuch więc wstałam i ruszyłam do kuchni. Spotkałam tam Nialla, który kombinował z lodówką.
-E... co ty robisz?-spytałam podchodząc.
-Zamknęli mi lodówkę na kod!-poskarżył się.
-Ooo... biedny Niall..-zrobiłam minę słodkiego kociątka. On udawał że się rozpłakał , więc rozszerzyłam ramiona a on wtulił się do mnie i zaczął bardziej ryczeć.
-Znasz hasło? Prawda?-spytał.
-Tak.-westchnęłam.
-Powiesz?
-Nie.-powiedziałam stanowczo, lecz po chwili zmiękłam.-Usiądź . Zrobię coś dla nas.-posłusznie usiadł, a ja podeszłam do lodówki i wbiłam kod 61234. Następnie wzięłam potrzebne składniki i znów zamknęłam. Nalałam nam po szklance soku pomarańczowego , a następnie zaczęłam smażyć jajka na miękko.
            Podałam wielki talerz chłopakowi , który narzekał już od pięciu minut że zaraz umrze z głodu, natomiast ja wzięłam swój mały. Po paru minutach oba talerze były puste.
-Pyszne-skomentował.
-Wiem , bo moje. -uśmiechnęłam się.-Ale za to ze ja zrobiłam ty myjesz.
-No...okej. -odparł po chwili. Zadowolona wróciłam do pokoju. Louis jeszcze spał , dlatego po cichu wzięłam swoje rzeczy i poszłam do łazienki. Tam ubrałam się (koszulka w paski i jasne dżinsy) i pozostawiłam swoje lekkie loki rozpuszczone. Następnie wróciłam do pokoju. Nie było już go, dlatego szłam spokojnie , jednak po chwili uniosłam się i wydostał się ze mnie krzyk. Jednak juz po chwili stałam przed lustrem  i w odbiciu zobaczyłam siebie z Louisem.
-Odbiło ci?-spytałam ciągle wpatrzona w lustro.-Chcesz żebym dostała zawału?.
-Może mi odbiło i nie, ale mam taki wyśmienity humor.-uśmiechnął się szeroko.
-To ty kiedyś go tracisz?-zaśmiałam się kładąc piżamę pod poduszkę.
-Nie, ale dziś mam strasznie wyśmienity.-znów się uśmiechnął.
-A to niby dlaczego?-spytałam .
-Nie mogę ci powiedzieć -zrobił tajemnicze oczy.-Tylko powiedz mi co robisz wieczorem?
-Nie mam żadnych planów chyba..-zamyśliłam się.
-Oby.-szepnął do siebie, lecz i tak słyszałam. Następnie podszedł do mnie , dał buziaka w policzek i wyszedł. Nie rozumiałam zbytnio jego zachowania. -A i ślicznie dziś wyglądasz.-wychylił się za framugi. Spojrzałam w tamta stronę , ale jego już nie było. Zaśmiałam sie pod nosem.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Cześć. -przywitał się.-Mogę wejść?
-Hej, jasne, siadaj. Ale Louisa tu nie ma.
-Tak wiem , bo ja do ciebie przyszedłem.
-Do mnie?-spytałam.
-Tak, bo wiesz chciałem sie trochę dowiedzieć o Rossie , co ona lubi itp.
-Och. To siadaj wygodnie, trochę tego będzie.-zaśmiałam się, on też.- Więc tak... uwielbia konie, czerwone róże, dużo świec, romantycznych kolacji pod księżycem, imprezy.... - i wymieniałam tak dalej. Stwierdziłam że  nawet można by było napisać o tym książkę.
            Po pół godzinie Harry opuścił pokój, a po chwili i ja. Widziałam jedynie Liama i Zayna oglądających telewizję.
-Gdzie reszta?-spytałam.
-Harry gdzieś poszedł tak samo jak Louis. Niall podjada, a Rose poszła chyba do dziewczyn.
-Aha.-uśmiechnęłam sie i wyszłam . Zapukałam do pokoju dziewczyn i od razu weszłam. Liam miał rację , była tu Rose.
-Hej.-usiadłam koło nich.-Co robicie?
-Cześć i nic . Oglądałyśmy zwiastun Paranomal Activity 4.
-I co fajny jest?
-Nawet. Będziemy oglądać ?-spytała Meg.
-Ta , ale nie dzisiaj .-mruknęła Liz.-Nie chcę
-Ok.-mruknęła Evelin.-To co robimy?
-Może karaoke.-podsunęłam.
-Jestem za.-odparła nagle Megan. Każda podążyła za nią. Juz po chwili okna były zamknięte i przysłonięte zasłonami.  Nagle muzyka się włączyła i zaczęłyśmy śpiewać "baby" Justina Biebera. Następnie była piosenka którą ich uczyłam "jesteś szalona",  i tak wiele innych , nawet z One Direction.
Po paru godzinach ślęczenia nad internetem Rose dostała SMS'a.
-Sorry, ale my musimy na razie znikać-powiedziała i pociągnęła mnie w stronę drzwi.-Na razie!-wykrzyknęła.
-Rossie, gdzie ty mnie ciągniesz?-spytałam.
-Do pokoju, muszę zrobić coś do czego się zobowiązałam. -mruknęła i otworzyła drzwi. Chłopaki spojrzeli na nas , lecz po chwili wrócili do swojego dawnego zajęcia , czyli obijania się . Natomiast gdy ja z Rose dotarłyśmy do mojego i Lousia pokoju rozkazała mi usiąść na łóżku, a ona klękła i zajrzała pod nie. Już po chwili wyjęła wielkie pudło.-Masz. To jest prezent od Louisa. Załóż to i przy okazji...-wyszła.-To.-dodała , kładąc moje baleriny na podłodze. -Daje ci maksymalnie 10 minut na przebranie się.
-Ale po co ?-spytałam zdziwiona.
-Nie pytaj, tylko się przebieraj. -powiedział i wyszła z pokoju. Przez chwilę wpatrywałam sie w pudełko , lecz po chwili zsunęłam pokrywę i ujrzałam prześliczną beżową sukienkę z czarną kokardą na pasie. Wyjęłam ją z pudełka i wzięłam do ręki. Położyłam ją na łóżku, a następnie zaczęłam się przebierać.
Już nawet po niecałych dziesięciu minutach do pokoju znów wparowała Rose.
-Rose, o co chodzi?-chciałam się dowiedzieć.
-Dowiesz się.-wzięła mnie za nadgarstek i pociągnęła.-A im szybciej tym lepiej.-uradowana, aż podskoczyła a następnie weszłyśmy do windy i zjechałyśmy na dół. -Dalej gonić cię nie mogę, teraz jedynie idź do płotu a niespodzianka będzie tam czekać.-wyjaśniła, a następnie przytuliła mnie i wróciła na górę. Natomiast ja stałam osłupiała , lecz po chwili ruszyłam chwiejnym krokiem w stronę drzwi.
Przejście do bramy zajęło mi trochę czasu , lecz gdy wydostałam się poza obręb hotelu rozejrzałam się i zobaczyłam Louisa opierającego się o mur.
-hej-zaczął.
-Eee...-zamurowało mnie.-Cześć.-dodałam jednak po chwili. -Louis o co chodzi?-spytałam a on wzruszył ramionami.
-O nic. Chciałem tylko wyjść z tobą na spacer.-uśmiechnął się.
-To nie mogłeś powiedzieć od razu? Zanim zacząłeś angażować Rose?
-Wiesz że taki nie jestem. , prawda?-spytał a ja cicho westchnęłam.
-Też prawda.-odparłam.
-To jak, wybierze się ze mną panienka na spacer pośród gwiazd.
-Och, z przyjemnością.-uśmiechnęłam się łapiąc go pod ramię.
             Szliśmy przez długi czas , dopóki po woli nie dochodziliśmy do wieży Eiffla. W tym czasie dużo o sobie dodaliśmy. na przykład, że naprawdę pochodzę z Polski, że w Londynie mieszkam od ponad dwóch lat, bo tata  odziedziczył firmę po zmarłym przyjacielu, że uwielbiam rysować, że mam najlepszego przyjaciela w Polsce i wielu innych... gdy nagle stanęliśmy pod wieżą.
-No to nadeszła pora wspinania się.-mruknęłam.
-E, tam. Zajęło by to nam całą noc. Pojedziemy windą.-uśmiechnął się zadziornie. Już po chwili byliśmy w windzie , a po pięciu minutach na samej górze. Drzwi sie otworzyły a mnie zamurowało. Z płatków róż była wydeptana ścieżka a obok nich porozstawiane świeczki. Na sam widok moje oczy się zaszkliły ze szczęścia.
-Louis....-wyszeptałam, obracając się do niego.-Sam to zrobiłeś? -spytałam z niedowierzaniem. On jedynie kiwnął głową. Jako pierwszy wszedł i pociągnął mnie za sobą. Wyszliśmy z windy i zobaczyłam zakryty stolik z dwoma krzesłami . Usiedliśmy.
-Ale po co to wszystko?-zapytałam po chwili.
-Dowiesz się w swoim czasie.-uśmiechnął się a już po chwili niewiadomo skąd wyszła kelnerka z tacą. Podała danie, które okazało się moim ulubionym gdyż była to rolada z mięsa i sera. Posłusznie jedliśmy rozmawiając o naszych zainteresowaniach.
Następnie był deser złożony z lodów , a moja cierpliwość zaczęłam sie kończyć .
-No to kiedy się dowiem?-dopytałam z uśmiechem.
-och, Sam . -westchnął.-Niecierpliwa jesteś. -również się uśmiechnął , ale wstał i wyciągnął w moją stronę dłoń. -Zatańczysz?-spytał. i wtedy zorientowałam się że leciała muzyka. Kiwnęłam głową i wstałam łapiąc się jego.
Dlatego że była to bardzo wolna piosenka byłam do niego prawie cała przytulona. Zbytnio nie umiałam tańczyć , dlatego za każdą pomyłkę wybuchałam śmiechem. Jednak po czasie znalazł wyśmienity pomysł, abym nie kroczyła nogami bo przesunął mnie jeszcze bliżej do siebie , tak, że obracaliśmy się tylko w kółko. Nagle oparł swoją głowę na moje ramię i westchnął.
-Louis?-spytałam .-Coś się stało?
-Nie, -odparł stanowczo odrywając się odemnie.  -Tylko muszę ci coś powiedzieć.-oznajmił. Zauważyłam w jego oczach strach.
-No to mów.-zachęciłam go łapiąc jego obie ręce. On natychmiast odwrócił wzrok w drugą stronę.
-Sam...-powiedział po chwili, znów obracając się tylko że tym razem do mnie. -Wiem, znamy się od dwóch tygodni , lecz pierwszego dnia , wtedy kiedy zobaczyłem cię w windzie.. coś we mnie uderzyło. Coś bardzo dziwnego. Po prostu mnie zamurowało. Chciałem patrzyć na ciebie cały czas , ale ty zniknęłaś. Potem był ten koncert,mecz, noc... byłem tobą oszołomiony . Czułem jakbyśmy znali się od dzieciństwa, a było to zaledwie kilka dni. Po  tym ta wasza wyprowadzka. Burza...
-Louis, do czego dążysz?-spytałam głupio.
-Sam.-powiedział łapiąc dłońmi moją twarz.-Bo ja... ja po prostu cię kocham.-wyznał a w moich oczach pojawiły się łzy. -Nigdy nie wierzyłem że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia. Ale ty.. zmieniłaś to. Zakochałem się w tobie w jednej sekundzie. -teraz moje łzy leciały szybciej.-Proszę nie płacz . Jeżeli nie czujesz tego co ja , to wiedz że ja chcę być nadal twoim przyjacielem. Nie przekreślaj mnie przez uczucia. Proszę.
-Ale Louis, ja ciebie też kocham.-zaszlochałam , a on uśmiechnął się i mnie przytulił. Złapałam się jego tak jakbym już nigdy nie chciała go wypuścić.
-Tak bardzo się cieszę.-powiedział po chwili.
-Ja też.-wtedy odsunął mnie od siebie i zaczął przybliżać swoją twarz do mojej.

                                                            ~oczami Rossie~

             Większość stała na balkonie obserwując wierzę Eiffla. Mieliśmy jedną lornetkę, a nas było czworo. Akurat miał nią Niall.
-Głupia lornetka-wykrzyknął po chwili. -Nic z niej nie zobaczysz!-zdenerwował się i rzucił nią o ziemie a ona się rozbiła.
-No brawo geniuszu-mruknęła Evelin.-To że ty nie potrafisz się nią posługiwać , to nie znaczy że reszta też.
-Ta, jasne..-burknął i wyszedł. Zostało nas troje, lecz już po chwili wparował do nas Harry.
-Rose?-spytał.
-Hm?-odwróciłam się w jego stronę.
-Możesz na chwilkę?
-Tak, pewnie. -wyszłam i podążyłam za nim.-Dlaczego tu jesteśmy?-spytałam w naszym pokoju.
-Chciałem cię zaprosić. Robisz coś pojutrze?
-E ... nie-zamyśliłam się.-A co?
-Wybralibyśmy się może do Disneylandu? Może być?
-Jasne! Uwielbiam Disneyland. -Wykrzyknęłam podekscytowana . Harry jedynie się uśmiechnął i wyszliśmy z pokoju. Usiedliśmy i włączyliśmy jakiś film z laptopa.

                                                       ~po jakimś czasie~

          Film się już prawie kończył, gdy do domu wszedł Louis i Sam.Nagle jakoś wszystkich film znudził , bo obróciliśmy się w ich stronę.
-No co?-zaczął Louis.
-Jeszcze się pytasz?-spytał Niall. -Jesteście razem czy nie?-dopytywał się a ja szturchnęłam go łokciem. -Ał.-syknął, natomiast oni się zaśmiali i unieśli w górę złączone ręce. Uśmiechnęłam się i natychmiast wstałam aby przytulić przyjaciółkę, a reszta zaczęła klaskać.
-Moje marzenie się spełniło.-wyszeptała mi potajemnie do ucha.
-Wiem i gratuluję.-uśmiechnęłam się po czym stanęłam przed nimi i spojrzałam znacząco na Louisa. Uśmiechnął się i bezgłośnie powiedział "dziękuje". Potaknęłam głową i wróciłam do reszty, dołączyć oglądanie filmu. Nie trwało to długo, bo po pięciu minutach zaczęły lecieć napisy. Leniwie wstałam , poszłam wziąć prysznic, a następnie  położyłam się koło Harrego ,który już spał.

3 komentarze:

  1. No jak nie lubię Francji, tak opcja z wierzą Eiffla była na prawdę cudowna *.* Więcej takich randek proszę <33

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy będzie następny rozdział? nie mogę się już doczekać. ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny rozdział !
    Czekam na następny
    Zapraszam do mnie
    http://itsyou-hope.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K