Na wstępie, wow jak to się stało, że ten czas minął jak zwykłe pstryknięcie palcem?
Ostatni post jak zerknęłam był w 2013 roku, a mamy już końcówkę 2015.
Czasami się nawet zastanawiam, czy Ci którzy czytali to, pomyśleli, że przestałam być directioner.
Otóż, wtedy ich bym zaskoczyła. ponieważ dorastam razem z nimi i nie wiem kiedy np, z hot 13 zrobiła się sweet 16 (mimo iż nawet ten rok się kończy i 17 lat na karku).
"Just how fast the night changes?"
W sumie dopiero teraz ogarniam to że jest całkowicie inaczej, zwłaszcza po tym jak nie terminowa przerwa chłopców jest naprawdę bliżej niż była jeszcze nie dawno. Mówią, że wracają i dajmy 2017 rok. Czemu wtedy skończę 18 lat?
Chciałabym się cofnąć w czasie i być znów to malutką Agusią, która dopiero tą przygodę zaczynała, naprawdę.
Chciałabym aby znów Louis nosił swoje koszulki w paski i czerwone spodnie, Liaś ciągle miał podobny fryzury, czy to do Harrego, czy to do Biebera. Chciałabym, żeby Niall miał znów krzywe ząbki i nosił polo, Harry miał busz na głowie (chodzi że więcej loków niż ich długości). I co najważniejsze, chciałabym, aby Zayn wciąż był z nimi.
Tak, w końcu minęło kilkanaście miesięcy i przyzwyczaiłam się, no ale no. Powinniście zrozumieć to co czuję.
Do tego wierzę, cholernie wierzę, że chłopcy wrócą, ale zawsze jest to co każdy się z nas obawia. A co jeśli podczas przerwy któryś z nich powie "wiecie co? Mi tu jednak jest dobrze i nie chcę wracać" I co, wtedy 3/5?
Pozwólcie, że tego nie dokończę, bo wykończę samą siebie emocjonalnie.
"Because if this is it then at least we could end it right"
No ale przechodzę do sprawy jak nagle pojawiłam się na jednym z moich 3759285723985 blogów.
Zasadnicze pytanie : co ja do kurwy tu robię?
Otóż dzisiaj razem z przyjaciółką wzięło mnie na wspomnienia słuchając "If I could fly" z najnowszej płyty #MadeInTheAM i po prostu nie wymażę tego jak żyłam tym blogiem przez okres czasu kiedy moja historia z One Direction dopiero się rozwinęła.
I mimo, że to opowiadanie nie ma ani składu ani ładu to zakończę je.
Nie będę pisać prześmiesznych rozdziałów, jak robiłam to do tej pory.
No serio, "przyczepił mi się do szyi?", na moje usprawiedliwienie byłam niewyżytą czternastolatką więc no halo.
I dlatego zaraz pod tą notką znajdzie się prolog tego wszystkie, takie kilka lat w przód.
I naprawdę się zszokujecie tym, ponieważ będzie on zawierał rzeczy zgodne z prawdą, jak na przykład tamtego czasu.
I jeśli stary czytelniku nadal tu jesteś, zauważyłeś post - skomentuj.
Bo mimo wszystko ja nadal was kocham.
-----
*6 lat później*
Od szalonego roku kiedy Sam i jej przyjaciółki pojechały na Euro było już do końca zupełnie inaczej. Evelin, Rose, Megan, Liz i Samantha wciąż były bliskimi przyjaciółkami, mimo iż każda poszła w swoją drogę.
Evelin została powieściopisarką i krytykiem literackim. Zadebiutowała w całym kraju swoją jedną z wielu powieści, gdzie aktualnie działają negocjacje na przełożenie z kartki na kadr filmowy. Zamieszkuje ona wraz ze swoim słodkim małym kundlem i dwoma małymi kotkami na obrzeżach Londynu, gdzie w spokoju jest w stanie rozwijać swoje umiejętności. Została ona drugą matką chrzestną dziecka Samanthy i jej małżonka. Do tego Evelin podróżuje bardzo dużo, zwiedziła niemal cała Europę, teraz rusza na podbój Azji.
Rose została weterynarzem, ale mimo jej miłość do sztuki wciąż daje siwe znaki. Zawsze po pracy wraca do domu i przysiada się do sztalugi gdzie zawsze narysuje niemalże arcydzieło. Wraca również do męża i dwuletniej córeczki Darcy. Trzy lata wstecz stanęła na ślubnym kobiercu wraz z osobą, którą kochała zawsze - Harrego Stylesa. Razem wyjechali z kontynentu i zamieszkali w słonecznym LA, dlatego bądź co bądź, spotkanie jest trudniejsze niż się zdaje. Jednak wszystko jest możliwe, ponieważ przyjaźń istnieje na zawsze.
Megan została lekarzem na onkologii. Uratowała już nie jedno życie, dlatego zyskuje miano szlachetnego lekarza. Pracuje w najlepszych klinikach na świecie, zdarza się, że nawet specjalnie pomieszkuje w Nowym Yorku. Mimo to, jej najcieplejszy i najprzytulniejszy dom jest w Irlandii, gdzie z jej okna można widzieć klify. Mówi, że nie chce założyć rodziny, ale tak naprawdę wiadomo jest to, że zaczyna układać sobie życie z jednym chłopakiem, którego poznała w cukierni. Brzmi banalnie, ale kto by nie chciał dostać słodką bez od bruneta o zniewalającym uśmiechu? Megan do tego jest chrzestną pierwszego dziecka Sam, w końcu przyjaciółka obiecała jej to jeszcze za młodych czasów.
Liz została psychologiem społecznym ale również studia prawnicze dały jej mocną stronę dodatkowej pracy w kancelarii prawniczej. Zamieszkała ona w Dublinie, lecz częściej przebywa wraz z jej chłopakiem w domu letniskowym na obrzeżach Irlandii, gdzie także kilka kilometrów dalej można znaleźć się nad urwiskiem klifów. Często odwiedza Polskę, częściej niż jej przyjaciółka, która ma korzenie polskie. No ale, Liz uwielbia rodzinę Wesleyów dlatego jeździ ze swoim chłopakiem prawie wszędzie (ich duża rodzina jest naprawdę w wielu krajach). Można powiedzieć, że zwiedziła więcej niż Evi, ale jednak nie zaprzestanie swoich działań i właśnie w najbliższym czasie wybierają się do Norwegii. Ale jednak ona jeszcze nie wie tego, że właśnie tam Paul ma zamiar się jej oświadczyć..
Samantha za to została psychologiem klinicznym, który jest wart uwagi w Dublinie. Tak, to miasto dzieli też to, że Sam zamieszkała tam ze swoim mężem i dwójką dzieci - Amandą i Noah. Zapewne jesteście święcie przekonani tego, że to Louis został jej drugą połówką. Ah, mylicie się. Wszystko co było pomiędzy tą dwójką rozwiązało się po niecałym roku. Sam przekonała się, że to było zaledwie zauroczenie, a Louis pewnej nocy znalazł dziewczynę, w której naprawdę zakochał się na zabój. I wtedy przy boku Sam znalazł się kto inny. Ktoś kto był jej fajtłapowatym przyjacielem od początku ich znajomości. I mimo, że oboje nie byli święcie przekonani co ich dzieli - znaczy ona była. On kochał ją od pierwszego wejrzenia. I kto by pomyślał, że z głupiego incydentu oni już na zawsze zostaną razem?
Pewnie ciekawi was kto został tym szczęśliwcem?
Już wam mówię.
Jej mężem został sam Niall Horan.
Już po półtora roku oświadczył się jej a jeszcze za kolejne pól stali przy ołtarzu składając sobie przysięgę małżeńską. Rok później na świat przyszła Amanda, która stała się oczkiem w głowie tatusia. Do tego jest zbyt podobna do niego. Ma takie same oczy a włosy niczym mały Nialler nim przefarbował włosy. I kiedy Amanda miała niespełna dwa latka do jej towarzystwa przyszedł Noah, który tym razem wygląd odziedziczył po mamusi.
Samantha doczekała się tego, czego pragnęła jako nastolatka. Założyła rodzinę, do tego z kimś kto był dla niej idolem. wzorem do naśladowania. Brzmi nierealnie, ale w końcu marzenia spełniają się.
A jak myślicie co się stało ze sławnym na cały świat One Direction?
Otóż 3 lata później po szalonym roku Euro 2016 Zayn postanowił odejść.
I to dotyczyło też tego, że zerwał kontakt z przyjaciółmi.
Reszta chłopców mimo wielkiej rozłąki wzięła się w garść i postanowiła dać jeszcze prezent fanom, jaki okazał się być albumem.
Jednak zaraz po promocji postanowili pójść na tak zwany "odpoczynek"
Mija właśnie drugi rok i oni naprawdę chcą wrócić, za kilka dni wrócą do studia gdzie nagrają jeszcze kolejny album i po raz kolejny wyruszą w trasę.
To będzie genialny prezent dla wszystkich, którzy za nimi tęsknią.
Tak samo jak będzie to prezent dla ich rodzin, bo wiedzieli że to co robili uszczęśliwiało ich.
***
/Oczami Sam/
-Niall, pomóż mi zanieść to do salonu. - zawołałam.
-Jasne skarbie.- powiedział chłopak wchodząc do kuchni z malutkim Noah trzymającego na rękach. Uśmiechnęłam się na ten widok. Uszczęśliwiał mnie on.
Podeszłam do moich chłopców po czym najnormalniej w świecie przytuliłam się do niego z drugiej strony, obawiając się, że inaczej przygniotłabym mojego najmniejszego skarba. Poczułam jak jego klatka drży a do moich uszu doszedł najpiękniejszy dźwięk jaki jest jego śmiech. Spojrzałam w górę i zobaczyłam mojego mężczyznę.
Był on całkowicie inny niż w 2016 roku. Jego górną część pokrywała bordowa koszula zamiast koszulki z kołnierzykiem. Luźne spodnie zmieniły się zaś w niebieskie obcisłe dżinsy z dziurami na kolanach. Jego włosy zaś nie były oklapnięte, a boki nie pokrywały się brązem. Teraz były one ukryte na dnie jego włosów które były postawione. A jego uśmiech nie zdobił się metalem jakim był aparat. Teraz są one równe i białe.
-Przyglądasz mi się. - szepnął.
-Bo jesteś kimś który sprawia, że jestem szczęśliwa. - powiedziałam na co on w odpowiedzi złożył lekki pocałunek na moim czole.
-Zawsze byłem o ciebie zazdrosny, kiedy to Louis mógł robić wszystko z tobą, więc chyba znasz moją odpowiedź co? - powiedział, na co skinęłam jedynie głową.
Wtedy do pomieszczenia wparowała nasza śliczna brunetka ubrana w bialutką sukienkę na ramiączkach.
-Mamo, mamo! Goście idą, widziałam samochód! - krzyknęła rozradowana. Spojrzałam na Nialla zszokowanym głosem.
-Mieli być za pół godziny.
-Eh, taka nasza rodzina. - mruknął po czym podał mi syna. On natomiast wziął miskę z sałatą i wyszedł, gdzie zaraz za nim potruchtała mała Amy.
I założę się, że nie minęła minuta kiedy w domu usłyszałam śmiechy. Poprawiłam Noah na rękach po czym wyszłam z kuchni i zobaczyłam wszystkich.
Mam na myśli moje przyjaciółki i moich przyjacieli. Oczywiście nie zauważyli mnie, bo w centrum uwagi stała moja najpiękniejsza córka. Jednak nie minęło wiele czasu kiedy z moich rąk niemal wyrwano syna.
Zaczęłam się śmiać po czym podchodziłam do każdego i przytuliłam najmocniej jak potrafiłam. Aż w końcu popędziłam ich do jadalni gdzie mieliśmy zasiąść do wspólnej kolacji.
***
-Myślę, że rok 2016 był najlepszy jaki kiedykolwiek mógł powstać. - zaczął Harry szczelnie otulając swoją żonę.
-Nie mógłbym się nie zgodzić. - mruknął Niall robiąc to samo co Harry. Spojrzałam na niego z ukosa, na co posłał mi ciepły uśmiech. Odwzajemniłam go, po czym popiłam swoje czerwone wino. Było już grubo po 23 a my wszyscy siedzieliśmy w salonie ułożeni wygodnie i słuchaliśmy świątecznych piosenek. Nasze dzieci dawno wylądowali w łóżkach dlatego staraliśmy się być dość cicho.
-Mimo, że wciąż was nienawidzę to muszę się z wami zgodzić - odezwała się Evi na co zaśmiałam się cicho.
-Brakuje tu tylko Zayna. - mruknęłam, na co zostałam od razu skarcona wzrokiem zgromadzonych gości. - No powiedźcie mi tylko, że za nim nie tęsknicie to was wyśmieję.
-Ja tak bym nie powiedziała, na zawsze też zapamiętam to jak Evi wyszła do niego jednej nocy i wyrzuciła całą paczkę malboro - zaśmiała się Liz, na co reszta dziewczyn odwzajemniła dość głośnym śmiechem.
-Co jak co, ale ja za to nie zapomnę tej akcji ze zwierzętami. - tym razem zabrał głos Liam
-Oh zamknij się, moja papuga przeżyła koszmar. To cud że nie zeszła z tego świata. - warknęła w jego stronę Megan. Wtedy nagle nastał lekki puk bo na ziemii znalazł się Louis, cały zapłakany ze śmiechu. Przez ten wyczyn każdy zaczął się z tego też śmiać.
-Ja i tak nigdy nie zapomnę tego jak mnie Sam po raz pierwszy zobaczyła! Jakbym był duchem! - wymrukiwał Louis podczas napadu śmiechu. Zaraz gdy skończył oczywiście dostał poduszką, a od kogo? Oczywiście ode mnie.
-Ja natomiast nie zapomną pierwszego spotka z nimi. - powiedział wskazując kiwnięciem brody na Liz i Megan.- zaczęły drzeć mordy "śpiewając" naszą piosenką i do tego jeszcze mnie nie poznały.
-Nie moja wina, że nie interesowaliście nas.
-Czyli teraz interesujecie się nami? - mruknął.
-Ssij,
-Hola koleżanko, ssieć to może mi moja żona. - uśmiechnął się łobuzersko na co przywaliłam sobie z otwartej dłoni w czoło. Reszta natomiast brzmiała jak "fuu, nie chce sobie tego wyobrażać" na co Niall jedynie się śmiał.
-Ale błagam, nie wspominajmy tego jak znaleźliśmy się w ich pokoju żeby ukraść ich rzeczy. - powiedziałam zażenowana.
-Nie martw się, możemy pogadać o tym jaki twój mąż był głupi i nigdy nie domyślił się, że to my mamy jego piłkę. - zaśmiała się Megan.
-Domyśliłem się, po prostu odpuściłem! - zawołał na swoją obronę.
-Uhm, a mi właśnie czołg tu jedzie. - powiedziała wskazując na oko.
-No ładny, przyznam szczerze. - blondyn uśmiechnął się szeroko, na co Megan spiorunowała go wzrokiem.
-A pamiętacie jak wszyscy znaleźliśmy się w tym kantorku? To jeszcze była miazga. - powiedział rozradowany Harry.
-Stul pysk Styles. - warknęła Liz.
-Jak ty do niego mówisz?! - tym razem podniosła głos Rose.
-Stul pysk Stylesowa. - powtórzyła Evi pokazując jej język.
-Rose, minęło sześć lat, a ty wciąż będziesz się fochać o drobnostki? Halo jesteśmy przyjaciółmi.
-I tak was nienawidzimy - mruknęli wszyscy chłopcy zgromadzeni w tym pokoju.
-Nie martwcie się, my też was nienawidzimy. - odparłyśmy po czym i tak pocałowałam lekko mojego męża, wiedząc, że właśnie wygrałam życie.
Koniec
dziękuję wam bardzo, kocham was x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz