/Oczami Sam/
-Louis ? - zapytałam głucho przez słuchawkę.
-Tak ? Sam, gdzie jesteś ? Co tak tłoczno i co tak zacina ? - spytał, a ja obróciłam głowę do okienka zatykając drugą ręką stronę tam gdzie nie miałam słuchawki.
-Jestem w samolocie, wracam do Londynu.- oznajmiłam.
-W samolocie ? Wracasz ? Sam co się stało ?
-Evi miała wypadek samochodowy, tylko tyle na razie wiem.
-Czekaj, czekaj, skąd wiesz ?
-Liz do mnie zadzwoniła.- oznajmiłam.- Ale zaraz po tym gdy skończyła po prostu rozłączyła się.- dodałam.
-Kiedy będziesz w Londynie ? - spytał po chwili.
-Jakaś godzina, może półtorej. A wy?
-My będziemy dopiero za dwa dni.
-Dobra, Louis muszę kończyć, proszę powiedz Rose, co się stało, jak dolecę i będę w szpitalu to do was zadzwonie.
-Ale czekaj do mnie czy do Rose ?- zapytał szybko.
-Boże Louis, to nie ma żadnego znaczenia. Pa, kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.- to jedyne słowa, które zakończyły naszą rozmowę, bo od razu rozłączyłam i schowałam telefon do torebki widząc jak ludzie podejrzliwie na mnie zerkają.
/Oczami Rose/
Louis kręcił się z telefonem w prawo i w lewo mówiąc co chwilę jakieś niezrozumiałe słowa. Patrzyłam na niego zaciekawieniem, kiedy przed chwilą wymsknął moje imię. Założę się, że rozmawiał z Samantą. Tylko jego zmarszczka nad brwiami uniosła moje zaciekawienie jak i cierpliwość. Wtuliłam się w Harrego próbując zasnąć, ale po chwili usłyszałam jak coś twardego ląduje na stole. Od razu uniosłam swoje powieki i zauważyłam chłopka, który przed chwilą nie umiał ustać w miejscu.
-Rozmawiałem z Sam.- oznajmił w końcu.
-Nno i co ? -wymsknęłam.
-Wraca do Londynu.
-Co tak szybko ? - wtrącił się Niall z ustami pełnych w żelkach.
-Evelin miała wypadek samochodowy.l- powiedział po chwili, biorąc łyk wody. Moje oczy w tym momencie rozszerzyły się do granic możliwości. Wszyscy zamarli w tym obecnym pomieszczeniu.
-M..miała wy..wypadek ? -szepnęłam ledwo słyszalnym głosem. Tommo kiwnął lekko głową na znak, że tak.- Co jej jest? Co to był za wypadek ? Co z nią ?- wylałam po chwili pytaniami.
-Nie wiem, Sam powiedziała to co wiedziała. A wiedziała tyle jak i nic.
-Boże... Evelin..- szepnęłam dotykając wargami usta.
-Wszystko dobrze, Rose..- szepnął mi do ucha Harry, pocierając dłońmi o plecy. W moich oczach pojawiły się łzy. Szybko zaczęłam mrugać, ale równie szybko wstałam i skierowałam się do mojego pokoju, którego dzieliłam ze swoim chłopakiem. Tam usiadłam na skraju łóżka, gdzie już po chwili pozwoziłam łzom wydostać się na moje policzki. Oplotłam nogi rękoma i całkowicie oddałam się swoim emocjom. Po dłuższym czasie usłyszałam otwierające się drzwi, a po jeszcze krótszym czasie osobę, która usiadła mnie i wtuliła moje ciało w swoje.
-Pakuj się Rose, wracamy do domu.- usłyszałam ochrypły głos, ten który uwielbiałam.
-A..ale co z wami ?- spytałam przecierając łzy.
-No co z nami ?- spytał z chichotem.- Przecież nie mamy żadnych koncertów już. - uśmiechnął się, wycierając łzę, którą przeoczyłam.
-No tak, ale przecież. . .
-Cii, spokojnie, przyjaciółki są ważniejsze. - powiedział, przyciągając mnie do siebie.
/Oczami Liz/
-Evelin ? Evi ?- spytałam cicho, gdy ja i Meg wparowaliśmy do jej sali.
-Hej. - powiedziała z uśmiechem. Cała ona.
-Jak się czujesz ? - spytała Megan siadając u jej stóp.
-Dobrze.. tylko ałć.- powiedziała podnosząc rękę.
-Połóż ją, nie bądź głupia.
-Przecież wiadome, że jestem głupia, ale nie tak głupia jak ty.- powiedziała.- No kto normalny wylewa kakao na koszulkę, której się nie nosiło ? -spytała chichocząc.
-Ej no cicho już, to było dawno temu. - mruknęłam.
-Dwa dni to dla ciebie dawno ?- spytał głos za nami. Momentalnie się odwróciłyśmy i zobaczyłyśmy Sam w drzwiach.
-Sam ? Cco ty tu robisz ?- spytałam głucho po minucie.
-Stoję, nie widać ?
-Ale.. przecież.. ty byłaś w Zielonej.
-Byłam, ale kiedy zadzwoniłaś to spakowałam swoje manatki i przyleciałam prosto do Londynu, a potem prosto do szpitala.
-Dla mnie ? - spytała Evelin.
-Tak.- uśmiechnęła się blado. - Mogę ? - spytała po chwili patrząc na wolne krzesło.
-Jasne, niby czemu nie ?- powiedziała z uśmiechem poszkodowana.
W tym sposobie wszystko wróciło do normy, siedziałyśmy do późna, i gdyby nie pielęgniarka, mogłybyśmy tak do samego ranka. Jednakże w drodze do samochodu Sam, dziewczyna zaczęła nas nagle wyprzedać i wypatrywać się w przód. Nagle zaczęła biec jak poparzona. Wraz z Megan spojrzeliśmy w przód i zauważyliśmy, że Sam zatrzymała się i była wyższa niż wcześniej, a już po chwili ujrzeliśmy, że obraca się w koło. Po chwili dopiero zauważyliśmy, że wszystkie nasze podejrzenia, wyjawiają to, że osobą na którą wywiesiła się Sam był Louis.
-Megan ! Liz !- to jedyne słowa, kiedy usłyszeliśmy, zanim na nas rzuciła się Rose.
-Ałć ! To bolało !- krzyknęłam zrzucając ją z siebie. Ona jedynie się zaśmiała. po chwili dołączyła do nas Sam z chłopakami, gdzie po chwili uzgadniałyśmy jak i z kim wraca.
/Oczami Sam/
-Czyli między wami jest wszystko okej ?- powiedział Lou bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Najwyraźniej.
-Nie będzie już żadnych kłótni ?- dodał.
-Nie powinno.
-Moja osoba nie będzie im przeszkadzać ?
-Ummm... chyba nie.- oznajmiłam wzruszając ramionami.
-Jak coś to zapomnij i się nie wściekaj.- powiedział ze spokojem.
-Ale ja nie potrafię.- mruknęłam odwracając się do niego.
-Potrafisz, potrafisz, znam cię bardzo dobrze i wiem na co cię stać. - oznajmił przyglądając się mi.
-Och daj już spokój i idź spać.- powiedziałam znudzonym głosem.- Dobranoc.- dodałam odwracając się do niego plecami.
-Dobranoc słońce.- powiedział dając mi całusa w policzek po czym przytulił się do mnie. Następnie obydwoje trafiliśmy do krainy Morfeusza.
***
Wróciłam ! Przepraszam, bardzo przepraszam, że mnie przez jakiś czas nie było, ale obiecuję wszystko nadrobię, kocham was ;3
PS. Przepraszam, że dziś taki krótki, ale obiecuję następny będzie o wielee dłuższy. ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz