Wstałam o ósmej,cała w skowronkach .Wstałam i poszłam do kuchni .Tam przygotowałam sobie śniadanie ,mrucząc pod nosem " I'm Yours " a gdy skończyłam poszłam do łazienki ,gdzie sie przebrałam.Kiedy wróciłam Rose robiła sobie naleśniki.
-Dzień dobry -przywitałam się
-O... hej ,nasz włóczęga nocny przyszedł -zaśmiała się -Gdzie byłaś ? -spytała
-Rozmawiałam z mamą..
-I...? -dopytała się
-z babcią ?-wzruszyłam ramionami
-I... ?-powtózyła
-Z Louisem ! -wykrzyknęłam podekscytowana
-No i jak było ?-spytała - Wytłumaczyłaś to sobie z nim ?
-Fantastycznie i tak ,ale zaraz potem wróciłam do pokoju-zamyśliłam się -A tak w ogóle skąd o tym wiesz?
-Eee.. ,bo cię słyszałam jak wychodziłaś
-Aha -wzięłam do ręki marchewkę i poszłam do dziewczyn .Weszłam ,oczywiście bez pukania ,lecz po chwili tego pożałowałam ,bo Evelin z Liz wrzeszczały na siebie.Usiadłam koło Megan.
-O co poszło ?-spytałam
-Evi wzięła bez pozwolenia telefon Liz ..-mruknęła
-Ile to już trwa ?
-Ponad pół godziny-westchneła dlatego ja wstałam i wzięłam telefon od Evelin.
-Oddaj jej ,a dam ci swój -mruknęłam zagradzając Liz -Oddaj -dodałam po chwili
-Dobra -odpuściła i oddała jej telefon .Natomiast ja dałam jej swój.Uśmiechnęła się,lecz mina jej zrzędła ,gdy odblokowała klawiaturę - Fuj ! -wykrzykneła na cały pokój.
-Co jest ?-spytałam
-Masz na tapecie ICH !?-wrzasnęła
-No a co..,masz coś do tego ?
-Może -mruknęła ,jednak go nie oddała .
Po czasie nie wytrzymałam i opowiedziałam wszystko to co wydarzyło się wczoraj dziewczynom .Nagle Liz wyszła na taras i zaglądnęła w prawą stronę .Powróciła uradowana .Wzięła do ręki telefon.
-Rosse ,chodź ,szybko ,natychmiast !-zawołałą i się rozłączyła
-Co ty kombinujesz ?-uniosłam brwi .
-Zobaczysz -uśmiechnęła się zadziornie i usiadła na fotelu .Nagle do pokoju wparowała Rossie.
-Co ty ode mnie chciałaś ?-spytała
-Mam genialny plan -zniżyła się -Bo wy kochacie niestety.. tych debili ... z doświadczenia wiem ,że wychodzą między 9 a 11 i nie ma ich przez parę godzin a ,że Samantha płaczę ,że zawsze chciałaby czuć jego zapach ,a ty ,że chciałabyś mieć jego ,więc pomyślałam ,że wkradniecie się do nich i weźmiecie sobie to co chcecie.
-A jak się do ich pokoju dostaniemy ?-spytałam z sarkazemem
-Zostawiają otwarte ,bo po incydencie Evelin pali w domu ,a później wietrzą.
-A kto będzie na czatach ?-spytała Evi
-Ja i Megan-odparła Liz -To co ,operacja "złodziej " ?
-Jestem za-powiedziałam
-Ja też ale nic mu nie ukradnę
-Okey -zgodziłam się .Liz wstała ,znów wyszła na balkon a po chwili wróciła z piłką
-Skąd ty to masz? -spytałam zdziwiona
-Aa... zabrałam sobie -uśmiechnęła się i zabrała pod rękę Megan.
-A ja ?-spytała Evlin
-Ty jesteś osobą ,która ma wszystko naprawić ,gdy coś się zepsuje.
-Ok - i wyszły .My również ,lecz na taras.
-Dobra to co chcesz?-spytał
-Jego koszulkę w paski .Ta biała z czarnymi -kiwnęłam głową a następnie weszłyśmy do ich salonu.-Łał - skomnetowałam.
* w tym samym czasie *
~oczami Megan ~
-Dobra ,to co robimy ?-spytałam a ona popatrzyła na mnie a po chwili na piłkę.
-Niby po co ją zabrałam ?-spytała głupio -no wiem .bo mi się zawsze podobała...-dodała
Położyła ją na podłodze i zaczeliśmy kopać.Po niecałych pięciu minutach byłyśmy tak wciągnięte ,że nie zauważyłyśmy jak wrócili .Uświadomiłyśmy to sobie dopiero wtedy ,gdy przekręcali klucz.Liz wystraszona pobiegła do pokoju ,a następnie na taras .Zrobiłam to samo.
-Idą !-wykrzyknęła Liz ,wchodząc do ich pokoju.
-Kto idzie ? -spytał Zayn
-Idą !-powtórzyłam -Strażacy idą !
-Dymi ! Pali się ! Szybko ,musicie uciekać ! -dokończyła Liz.
-Wezmę tylko swój żakiet-wykrzyknął Harry.
-Nie ma..-nie zdążyłam ,otworzył już szafę ,a z niej wyszła ręka.
-Weź tą,pasuje ci -oznajmiła ( Rossie ) I zamknęła a on rzucił do chłopaków dziwne spojrzenie.
-Nie ma czasu , na korytarz już ! -wykrzyknęła Liz
-Rose ,Sam ,macie ?-spytałam szeptem
-Mam -zawołała zadowolona Sam pokazując ,że ma bluzkę.
Kątem oka ujrzałam Evi ,obróciłam się do niej i powiedziałam :
-Czyń swoją powinność.-Evi wyszła i przemówiła :
-To był tylko fałszywy alarm ,możecie wrócić do pokoi .-Weszli ,a my również wrócilismy do pokoju .Nagle wpadł Niall.
-Ej ,ty masz taką samą piłke jak ja.Zgubiłem ją ,widziałaś ją gdzieś może ? -zapytał sie zwracając w strone Liz
-Niestety nie -pokręciła głową i zasmucony wyszedł.
Haha uśmiałam się przy końcówce
OdpowiedzUsuńIdą , strażacy ,hahaha , super ,będe wpadac częśćiej.
super ;x
OdpowiedzUsuńfajnie ,jak Liz tą piłke wzięła ,a później Niall taki zasmucony ,
OdpowiedzUsuńzapraszam na http://one-direction99.blog.pl/ .
Najlepsze jest oczmi Megan ,
OdpowiedzUsuńale to jest śmieszne. ; )
OdpowiedzUsuńKażdy będzie miał parę , bo akurat tyle jest?
OdpowiedzUsuńTeż najbardziej lubie Louisa ; DD
świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuń