niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 8

                                                               ~oczami Sam~
        Chłopaki przybyli około pół godziny temu. Zdążyłam nakrzyczeć na Zayna i resztę za to co zrobili i że następnym razem nie będę już ich kryć, nawet gdy nie będzie takiej kłótni jak dzisiaj. Następnie poszłam do mojego i Louisa pokoju, gdzie zaczęłam czytać książkę. Jednak po chwili usłyszałam telefon. Była to Megan.
-Co jest?-warknęłam.
-Chodź szybko, może ty coś zrobisz.-wystraszyłam się, dlatego odłożyłam książkę i szybko wybiegłam na zewnątrz, nie zwracając niczyjej uwagi. Wpadłam do pokoju dziewczyn jak poparzona i zobaczyłam Meg i Evi przy toalecie.
-Co jest?-powtórzyłam  tym razem łagodniej.
-Siedzi tam od naszego wyjścia i ryczy. Proszę zrób coś.
-Spróbuję .
         Podeszłam do drzwi i cicho zapukałam.
-Odejdź.-rozkazała.
-Liz, proszę cię. Otwórz mi.-błagałam.
-Po co?-spytała.
-Muszę ci wszystko wyjaśnić.-szepnęłam i czekałam na jej decyzję. Nie trwała ona długo, bo już po chwili klucz się przekręcił i weszłam do środka.- Liz , sama wiesz że jest za mało miejsca, żebyśmy zamieszkały z wami, a dobrze wiesz że kocham Louisa, a Rossie Harrego. To właśnie szansa, aby chociaż się z nimi zaprzyjaźnić.
-Nie o to chodzi.-mruknęła.
-A o co?
-Dziś już wyjadę i najprawdopodobniej nie wrócę.- jęknęła.
-Dlaczego?-spytałam.
-Bo nie chcesz żebym tu była!-krzyknęła.
-Wcale nie , Liz. To tylko złość mi tak rozkazała. Wiesz jak to jest.. a na te Euro tyle czekałaś. Pamiętasz jak odliczałaś... 754, 753.-zaśmiałam się , ona też- A teraz przez jedną kłótnię chcesz wyjechać?-spytałam.
-Nie..-jej reakcja była natychmiastowa.
-No właśnie, dlatego przepraszam i chodźmy stąd. - uśmiechnęłam się do niej po czym mocno przytuliłyśmy się na przeprosiny. Następnie wyszłyśmy z łazienki i poszłyśmy do kuchni zrobić sobie herbatę.

-Idziecie do nas?-spytałam po wypiciu gorącej herbaty.
-Czemu nie?-spytała Megan. Nagle wszystkie stanęły i już prawie wychodziłyśmy lecz Liz wróciła. Już chciałam za nią iść ale wróciła z piłką którą jeszcze tak niedawno zabrała z pokoju chłopaków.
-Po co ci to ?-spytałam.
-Aby zdenerwować Nialla.-uśmiechnęła się zadziornie.
-Okej...- zgodziłam się i wyszłyśmy przez drzwi.
        Już po minucie Niall przeszukiwał całe mieszkanie za swoją piłką. Jednak poszukiwania się nie powiodły, dlatego poszedł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia, natomiast my zaczęłyśmy rzucać do siebie piłką. Nagle Liz dostaje ją i zauważa blondyna, który wychodzi z kuchni, dlatego rzuciła z całej mocy piłkę mówiąc "łap". Zorientował się że było to do niego niestety za późno i dostał prosto w twarz. Zakrył ją rękoma.
-Ał!-syknął.-Wiem że za mną nie przepadasz, ale nie musiałaś tak mocno!-krzyknął, na co cały pokój ryknął śmiechem.

3 komentarze:

  1. Szybka jesteś ;) Nawet nie zauważyłam, kiedy to wszystko dodałaś. Chyba muszę częściej sprawdzać :)
    Zapraszam do siebie na nowy rozdział :) www.we-are-the-same-traumer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. no, no. widze nowy blog, Aga :) świetny jest.
    może byś tak zareklamowała swoje koleżanki? bo wiesz.. u nas 4 rozdział :) http://abnormal-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. CZekam na cd ;* Bardzo mi sie podoba ;D zapraszam na http://perfectlove1d.blogspot.com/ ;d

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K